Wyprawa na Lwią Skałę 

Kończę pracę o piętnastej i biegnę na szlak. Po drodze tylko skały i kosówka. W plecaku hamak i pusta przestrzeń. Na kurtkę. Która z pośpiechu zostaje w domu.
Jak sę okazuje, by zdążyć na pokaz gimnastyki artystycznej na Trolltunga, warto wyjść wcześnie, razem z turystami. Około godziny jedenastej przy Lwiej Skale ustawia się kolejka, by zrobić sobie samotne zdjęcie w wyjątkowej pozie.

trolltunga

W drodze powrotnej spotykam Hiszpankę. Prosi o pomoc. Jej mąż ma problemy z sercem i oddychaniem. Co robić gdy nie ma zasięgu! Dziesięć godzin do doliny, pada deszcz, coraz gorsza pogoda i żadnego schronienia na całej długości szlaku. Biegnę w poszukiwaniu zasięgu. Kilka kilometrów niżej proszę o pomoc Andersa – Norwega. Towarzyszy mu Chorwatka. Mam nadzieję, że mąż Hiszpanki ma się dobrze i wszystko dobrze się skończy. Biegniemy. Jest sieć!

Anders prześciga wszystkich.20150722_211121

Gdy do niego docieram, kilka kilometrów niżej, widzę, jak biega po pobliskich skałach, przekazując skrawki informacji. Ciągle tracimy zasięg. Mija jakiś czas – robi się coraz zimniej. Przeczesuję plecak w poszukiwaniu kurtki i rozbawiam wszystkich, wyciągając hamak. Zawijam się w niego jak w kokon. Dostaję sweter od Andersa, przekazuję moją czapkę Chorwatce. I czekamy.
Dzwoni pilot i pyta, czy mamy jakiś jaskrawy materiał, by mógł nas namierzyć. Tak, mówi z uśmiechem Anders. Mamy żółto-niebieski hamak – jakby brak zdziwienia po drugiej strony słuchawki – tak, żółto-niebieski…
Po zaledwie piętnastu minutach słyszymy helikopter. Zauważa nas i leci dalej w poszukiwaniu opisanej przez nas pary.
W chwile po tym jak znikna za wzgórzem, a tymczasem spokojnym krokiem mija nas para Hiszpanów!

Okazuje się, że gdy udało im się zejść nieco niżej, serce zaczęło bić z powrotem spokojnym rytmem. Machamy hamakiem na helikopter, który wraca po chwili. Ląduje. Wybiega ratownik. Upewnia się, czy rzeczywiście mąż Hiszpanki da radę zejść sam i po mocnych uściskach dłoni, odlatuje.

– Jestem zaskoczona jak pomocni są ludzie tutaj – mówi zachwycona całą akcją Chorwatka.

– Znacie się ? – pyta wesoło Hiszpanka.

– Dopiero się poznaliśmy ale już jesteśmy dobrymi przyjaciółmi – mówi Anders.

Wszyscy zostajemy zapraszeni do Santiago de Compostella. W drodze powrotnej rozmawiamy o temperaturze w Santiago i o sercach…

 

Share this post